sobota, 19 listopada 2016

LISTOPAD - CZAS NA ZMIANY

Podczas gdy wiele osób cierpi na listopadową chandrę, ja cieszę się jesienią i to wcale nie dlatego, że mieszkam na słonecznym cypryjskim wybrzeżu. Jesień od zawsze była dla mnie radosnym czasem powrotu do pracy i nauki, czasem podejmowania nowych wyzwań i decyzji, czasem zmian - małych i wielkich... O tej porze roku mam zazwyczaj najwięcej energii i pomysłów. Mam wtedy chęć na spacery, zakupy i spotkania z przyjaciółmi. A nawet jeśli na dworze jest bardzo deszczowo, zimno, szaro i ponuro, miłe towarzystwo, ciekawa książka, kubek gorącej kawy, dobry film lub kolorowe ubrania skutecznie poprawiają mi humor.

Poniżej: migawki z ostatnich dni.

Listopad - idealny czas na zwiedzanie, spacery, spotkania z przyjaciółmi i inne przyjemności...

poniedziałek, 14 listopada 2016

NA MUZYCZNEJ UCZCIE

Chór Aris (czyli: Ares) przed występem...
Wbrew moim wcześniejszym przewidywaniom deszczowa pora jeszcze nie nadeszła. Mamy ciepły, słoneczny listopad. Dobrze, że chociaż pogoda dopisuje, bo inne sprawy mają się nie najlepiej. Sporo poważnych problemów znów przysporzyły mi moje zwichrowane kręgi szyjne. Właśnie dostałam od lekarza i fizjoterapeutki kolejny bezwzględny zakaz siedzenia przy laptopie. A ja co robię?... Igram z losem i właśnie piszę post. Jednak nie wstawiałam tu nic od dwóch tygodni, a wydarzenie, o którym za moment napomknę, jest warte odnotowania na blogu.

Parę dni temu mój mąż dostał od znajomych dwa zaproszenia do Teatru Rialto na koncert. I tak oto wczoraj wieczorem mieliśmy wielką przyjemność wysłuchać przepięknych śpiewów chóralnych podczas ostatniego dnia V Europejskiego Festiwalu Chóralnego w Limassolu. Najpierw pod kierownictwem Solona Kladasa wystąpił cypryjski chór Aris (podobno najlepszy chór na Cyprze), odśpiewując pieśni po grecku, łacinie i angielsku. Następnie, ku radości mojej i mojego męża (który – jak wielokrotnie wspominałam – jest bardzo związany z Polską, gdzie studiował i pracował przez 16 lat), na scenie pojawił się polski chór Hejnał Mazańcowice. Chórzyści, pod batutą Pana Krzysztofa Przemyka, są laureatami wielu nagród. Zdobyli m.in. trzecie miejsce na festiwalu Vratislavia Sacra (Wrocław, 2011), trzecie miejsce na festiwalu Cantio Lodziensis (Łódź, 2011), a także inne nagrody i wyróżnienia w Polsce oraz za granicą. Chór istnieje od 1946 roku i może się poszczycić bogatym, różnorodnym repertuarem. Niemcy, Austria, Czechy, Węgry, Słowacja, Ukraina, Litwa, Rosja, Włochy i Grecja – to kraje, w których ów chór występował. Teraz przyszedł czas na zaprezentowanie się na Cyprze. Widownia nagradzała każdy utwór wykonany przez Hejnał Mazańcowice gromkimi brawami. 

poniedziałek, 31 października 2016

O ŚMIERCI, O HALLOWEEN I O CYPRYJSKICH ZADUSZKACH

Śmierć - wielka tajemnica, wielka zagadka... Od tysiącleci człowiek próbuje tę zagadkę rozwikłać, ale pytania pozostają bez odpowiedzi, a hipotezy - bez potwierdzenia. Pomóc może wiara w życie po życiu, słuchanie relacji tych, którzy przeżyli śmierć kliniczną i pielęgnowanie w sobie nadziei na to, że coś jest po tamtej stronie. Bez względu na to, czy będziemy bać się śmierci, czy będziemy odsuwać myśl o niej, czy też będziemy sobie z niej kpić - ona i tak stanie się naszym udziałem. Przedstawiciele różnych kultur i religii na różne sposoby oswajają się ze śmiercią. I każdy sposób wydaje mi się dobry, o ile nie wiąże się z jakimiś niebezpiecznymi, krzywdzącymi innych obrzędami.

Na cypryjskim cmentarzu...

poniedziałek, 24 października 2016

BARDZO CIEPŁY PAŹDZIERNIK

Dziś od rana na Facebooku wpadło mi w oko moje zdjęcie sprzed roku. Ciepły, ale deszczowy wieczór spędzałam wtedy na spacerze w mieście. Dzięki facebookowym "wspomnieniom"* po raz kolejny uświadomiłam sobie, że tegoroczny październik jest bardzo słoneczny, upalny i suchy. Na ostatni weekend zapowiadano opady, ale prognoza pogody kompletnie się nie sprawdziła. Może to i dobrze?...


niedziela, 16 października 2016

NA OBIAD DO PLATRES

Wczoraj planowaliśmy całodzienną wycieczkę do Platres - górskiej miejscowości, o której wielokrotnie pisałam na blogu i w książkach. Mieliśmy szukać oznak jesieni, które trudno dostrzec na wybrzeżu. Niestety, poranny autobus uciekł nam sprzed nosa. Nie mieliśmy ochoty na jazdę samochodem. Cena biletu autobusowego jest tu - moim zdaniem - tak śmiesznie niska, że nie opłaca się spalać własnej benzyny. Na szczęście o 12:30 mogliśmy pojechać innym autobusem i - jadąc z przesiadką - wkrótce znaleźliśmy się w górach. Od naszej ostatniej wizyty w Platres sporo się zmieniło. Przebudowano nawet fontannę i plac zabaw na głównym skwerku. Dochodziła czternasta, więc postanowiliśmy udać się na obiad. Pod restauracją spotkaliśmy sympatycznego, nieco wychudzonego psa. Ponieważ pogoda była śliczna, postanowiliśmy usiąść na tarasie. Wkrótce okazało się, że nie był to dobry pomysł, bo w słońcu było za gorąco, a w cieniu wiało chłodem. Zdecydowaliśmy, że przeniesiemy się do środka. Bardzo długo czekaliśmy na realizację zamówienia. Gdy potrawy w końcu dotarły na stół, okazało się, że moja moussaka jest przypalona. Dobrze, że chociaż szarlotka zamówiona na deser była bardzo pyszna. 



sobota, 8 października 2016

NAD RZECZKĄ

:))


Podczas dzisiejszych sobotnich zakupów zrobiliśmy sobie chwilę przerwy i zawędrowaliśmy nad morze. Postanowiłam zrobić zdjęcia rosnącej jak na drożdżach nowej budowli, która ma nosić nazwę „Oval” i wtedy wzrok mój padł na tablicę ostrzegawczą, informującą o płynącej nieopodal rzece. Poszłam we wskazanym przez czerwoną strzałkę kierunku i znalazłam się nad maleńkim (znanym mi od dawna) rozlewiskiem wpadającym do morza. Pod mostem pełno było zaschniętej od wielu miesięcy ziemi oraz kamieni porośniętych bujnym zielskiem. 

sobota, 1 października 2016

TRUDNY TYDZIEŃ I ŚWIĄTECZNY WEEKEND

W tym tygodniu wszystko szło nie tak, jak to sobie wcześniej zaplanowałam. W poniedziałek mój synek wrócił ze szkoły z wysoką gorączką i kaszlem, w środę i czwartek usiłowaliśmy zaadoptować pieska ze schroniska i się to nie udało, a w piątek okazało się, że załatwianie pewnej ważnej dla mnie sprawy utknęło w martwym punkcie. Kieliszeczek słodkiej nalewki domowej roboty (podarowanej nam kiedyś przez sąsiada) poprawił mi nieco humor i sprawił, że po pięciu nerwowych dniach spokojnie zasnęłam i spałam aż do słonecznego sobotniego rana. 

Do południa trwała sobotnia gonitwa z czasem (zakupy, sprzątanie, gotowanie itp.), a wszystko po to, by potem zdążyć na ślub córki naszego znajomego.

Goście czekają w bardzo długiej kolejce, by pogratulować młodej parze :)

czwartek, 22 września 2016

CO NOWEGO W STARYM PORCIE?...

Wyremontowanym starym portem i niedawno otwartą mariną w Limassolu zachwycałam się tu nie raz i nie dwa. Jednak po powrocie z Polski zaskoczyło mnie, jak wiele się tam jeszcze zmieniło podczas mojej nieobecności. Na dobre, rzecz jasna. Nowe budynki przestały świecić pustkami, zapełniły się zapachem kawy i ciastek, smakami rozmaitych potraw, kolorami słodkich lodów oraz wesołym gwarem. Barwne statki i jachty - pod wieczór pięknie oświetlone promieniami zachodzącego słońca - przyciągnęły rzesze spacerowiczów. Jeżeli będziecie kiedyś w Limassolu, koniecznie odwiedźcie to urocze miejsce...


niedziela, 24 lipca 2016

ZWIEDZAMY ZAMEK W KOLOSSI

Zamek w Kolossi usiłowaliśmy zwiedzić w 2012 roku, ale nie do końca nam się to udało. Christos, nasz syn, był wtedy mały, szybko się zmęczył i musieliśmy go na zmianę nosić. To zniechęciło nas do wspinania się na wyższe kondygnacje. Wtedy opuściłam to miejsce z bolącym i opuchniętym kolanem oraz z uczuciem niedosytu. Wiedziałam, że kiedyś muszę tu wrócić, by dotrzeć we wszystkie zakamarki tej niezwykłej budowli.
16 lipca br. po raz drugi przekroczyłam mury zamku. Wcześniej wnętrza świeciły pustkami, a teraz zapełnione były pracami malarza, Lefterisa Olympiosa.  Jego wystawa pt. Sokoły w Kolossi, inspirowana średniowiecznym Cyprem, dodawała pomieszczeniom tajemniczości i ożywiała obszerne komnaty. Krętymi, wąskimi schodkami wspinałam się na kolejne piętro, a następnie na blanki... Mrużąc oczy, spoglądałam przez otwory strzelnicze i rozmyślałam o historii tej średniowiecznej twierdzy...

fragment wystawy "Sokoły w Kolossi" autorstwa Lefterisa Olympiosa



środa, 20 lipca 2016

WIECZORNE SPACERY

Nadmorską promenadą, wzdłuż której w szeregu stoją palmy, wylewa się barwna i szemrząca różnymi językami rzeka ludzi. Tu sprzedają prażoną kukurydzę i lody, a tam mim przebrany za złoty posążek kłania się przechodniom. Z kawiarni sączą się światła, muzyka, gwar i zapach kawy. Ktoś przejeżdża na rolkach, a ktoś inny pcha wózek z niemowlęciem. Na pomoście stoją zakochani. Przy brzegu tafla wody rozjaśniona jest różnobarwnymi świetlistymi refleksami. Niebo i morze toną w atramentowej czerni, a linię horyzontu wyznaczają światełka stojących w rzędzie okrętów. Księżyc - coraz jaśniejszy - unosi się wyżej i wyżej...