Ostatni weekend sierpnia postanowiliśmy spędzić aktywnie i przyjemnie. Wczoraj byliśmy w kinie, a dziś postanowiliśmy pojechać na wycieczkę do Platres. W Limassolu od rana panował straszny skwar, ale nad górami już wisiały gęste, ciemne deszczowe chmury. Mimo to mieliśmy nadzieję, że pogoda będzie znośna. Przecież jest jeszcze sierpień!
![]() |
| Dziś w Platres, tuż przed ulewną burzą... |
Po przybyciu do Platres postanowiliśmy przejść się górskim szlakiem prowadzącym do wodospadu Millomeris. Zaczęło się robić ciemno od kłębiących się chmur i straszno - od dźwięku grzmotów zapowiadających nadchodzącą burzę. Burza w górach to nie przelewki! Doszliśmy tylko do zielonego mostku, gdzie pstryknęliśmy na szybko kilka pamiątkowych zdjęć i spotkaliśmy grupkę turystów uciekających przed nadciągającą ulewą. Oczywiście pognaliśmy razem z nimi pod górę, w stronę szosy i zabudowań, obcierając z twarzy pierwsze krople deszczu. Udało nam się schronić w jednej z lokalnych restauracji, zanim na dobre rozpętała się ulewa. Gdy popijaliśmy gorącą, słodką kawę z mlekiem i jedliśmy drugie śniadanie, w telefonach zadźwięczał alarm ostrzegający przed wychodzeniem z domów. "Pada grad!" - krzyknął jakiś mężczyzna.
Korzystając z przerwy w opadach przeszliśmy się po Platres. Z początku było zimno, a potem wyszło słońce i nagle powietrze bardzo się ociepliło. Wilgotna para unosiła się nad asfaltem i dachami, a młode koty wyszły na przechadzkę. Na ziemi leżały pierwsze żółte liście - zwiastuny zbliżającej się jesieni.










.jpg)






