Dziś na Cyprze obchodzimy święto narodowe, upamiętniające wydarzenia z 1955
roku. Wtedy to rozpoczęła się walka narodowowyzwoleńcza
Cypryjczyków z angielskimi kolonizatorami. Krwawe, zacięte walki trwały do
1959 roku, kiedy to w Zurychu, a następnie w Londynie przedstawiciele Cypru,
Turcji, Grecji i Wielkiej Brytanii podpisali porozumienie, na mocy którego Cypr
miał stać się niepodległym państwem. Jednak dopiero 16 sierpnia 1960 roku wyspa
odzyskała niepodległość. Wielka Brytania otrzymała 2 suwerenne bazy wojskowe.
Na
zdjęciach poniżej: groby powstańców; Grigoris Awksentijou,
powstaniec, cypryjski bohater narodowy. Ukrywając się przed Anglikami, zmieniał
przebrania (m.in. przebierał się za mnicha). W końcu zdrajcy wskazali jego
kryjówkę, a angielscy żołnierze ją otoczyli i podpalili. Grigoris spłonął
żywcem...
Groby powstańców na cmentarzyku przylegajacym do więzienia, w którym większość z nich była poddawana torturom i egzekucjom...
Postanowiłam go uwiecznić! Cha, cha! Ten smok to jakby symbol polityki cypryjskich banków wobec klientów. Chyba nie postawiono go tu przez przypadek. Rok temu pod tym samym bankiem stał olbrzymi pirat...
Last Christmas I gave you my heart… – chyba większość z
Was słyszała tę piosenkę mnóstwo razy. Na Cyprze bardzo często można usłyszeć też jej greckie „przeróbki”.Radosna świąteczna melodia, aksamitny głos, wesoły videoklip nakręcony w pięknej zimowej scenerii kontrastują ze smutnymi słowami utworu o złamanym sercu, które jeszcze nie do końca się zagoiło...💘 A ja tu dodam – dla tych, którzy tego nie wiedzą –
pewną ciekawostkę dotyczącą George'a Michaela. Otóż urodzony w Wielkiej Brytanii
piosenkarz ma cypryjskie korzenie i tak naprawdę nazywa się GeorgiosKyriakos Panagiotou.*
Kochani, zbliżają
się święta Bożego Narodzenia.🎅🎄🌟 Nie będę po raz kolejny pisać o cypryjskich
bożonarodzeniowych zwyczajach. Informacje na ten temat znajdziecie we wpisie z
zeszłego roku. Dziś chcę Wam życzyć zdrowych, zdrowych i jeszcze raz zdrowych świąt,
spędzonych tak, jak lubicie. Pozdrawiam Was ciepło! 💝 M.
W nocy dotarła do mnie bardzo przykra wiadomość: George Michael nie żyje! Miał 53 lata. Odszedł w Boże Narodzenie, pozostawiając po sobie ponadczasowy bożonarodzeniowy przebój i wiele, wiele wspaniałych piosenek. Fani piosenkarza na całym świecie pogrążeni są w smutku i niedowierzaniu...
Wczoraj, o dziewiątej rano, u wybrzeży Limassolu
wynurzyła się tajemnicza łódź podwodna. Jej nagłe pojawienie się w odległości
ok. 100 metrów od nadmorskiego deptaka wywołało niepokój i zamieszanie wśród
porannych spacerowiczów oraz klientów kawiarni Enaerios. Na szczęście szybko
okazało się, że nie ma powodów do obaw. Zarząd portu w Limassolu poinformował,
iż jest to okręt niemiecki, którego załoga pełni na Morzu Śródziemnym misję z ramienia
UNIFIL* (Tymczasowych Sił Zbrojnych Organizacji Narodów Zjednoczonych w
Libanie) i ma pozwolenie na pobyt w porcie. Dziś przybyły też łodzie podwodne z
Grecji i Rosji. Wyżej wymienione jednostki
będą sprawować kontrolę nad wschodnią częścią basenu Morza Śródziemnego.
W październikowym słońcu toną zielone drzewa, barwne
kwiaty, zakurzone chodniki, rozgrzane dachy domów i samochodów... W upale
rozpływają się smutki, problemy, tęsknoty... Tutejsza jesień świetnie podszywa
się pod lato, jednak uważny obserwator nie da się nabrać na jej sztuczki.
Opustoszałe plaże i kawiarnie, kolor nieba i zapach powietrza zdradzają
październik.
Dziesiąty miesiąc roku zaczął się dla nas pechowo i to
pod różnymi względami. Najbardziej zmartwiło mnie nawracające przeziębienie
synka. Do gorączki i kataru wkrótce przyplątał się kaszel – silniejszy z każdym
dniem. W końcu trzeba było podać antybiotyk – pierwszy w życiu Christoska L - bo już
zaczynało się zapalenie oskrzeli i domowe metody leczenia tym razem nie
skutkowały... Na szczęście lek – w płynie, pachnący i smakujący truskawkami - szybko
zadziałał, moje dziecko wraca do zdrowia i już nie może się doczekać powrotu do
zerówki.
Parę
dni temu 345 Syryjczyków – 293 dorosłych i 52 dzieci w wieku poniżej 12 lat –
opuściło swój kraj, uciekając przed wojną domową. Wsiedli na łodź rybacką Abdullah,
próbując przedostać się do Włoch. Bilety w jedną stronę nie były tanie: za każdego dorosłego trzeba było zapłacić po 6 tysięcy euro, a za dzieci – po 3 tysiące
euro.
Po kilku dniach żeglugi (na razie nie ustalono jeszcze, po ilu) zerwał
się silny wiatr i wysokie fale zaczęły miotać syryjską łodzią. 25 września, o
6:25 rano Abdullah wysłał sygnał SOS w obawie przed zatonięciem. Łódź znajdowała
się wtedy w odległości 50 mil morskich od południowo-zachodnich wybrzeży Cypru
(niedaleko miasta Pafos). Natychmiast wysłano jednostki ratunkowe – 5
helikopterów (2 policyjne i 3 wojskowe) oraz 2 łodzie policyjne, które z powodu
bardzo złych warunków atmosferycznych musiały zawrócić do bazy. Na szczęście w
pobliżu Abdullaha znajdował się cypryjski statek wycieczkowy Salamis Filoxenia,
który – wracając z rejsu po wyspach greckich - zmienił kurs, by ratować
niedoszłych rozbitków. W trwającej 45 minut akcji ratunkowej – oprócz załogi –
uczestniczyli też pasażerowie. Na pokładzie Salamis rozdano Syryjczykom koce i
jedzenie, a także udzielono im pierwszej pomocy medycznej. Następnie
przetransportowano ich do portu w Limassolu, gdzie dotarli około 20:30. Poniżej: zdjęcia zrobione w porcie w Limassolu w dn. 26 września (przepraszam za ich słabą jakość, ale były robione telefonem komórkowym)
„- Powiedz
mi, szefie, co to znów znaczy – czerwona woda. Stary pień wypuszcza gałęzie,
zwisają z nich jakieś kwaśne ozdóbki, a po pewnym czasie dojrzewają w słońcu,
stają się słodkie jak miód; nazywamy je winogronami, zrywamy je, wyciskamy sok
i wlewamy do beczek, gdzie fermentuje [...]. Wino gotowe! Cud! Pijesz ten
czerwony sok i dusza ci olbrzymieje, nie mieści się już w swojej starej
skorupie, wyzywa Boga do walki. Powiedz, szefie, jak to się dzieje?” (Nikos
Kazantzakis, „Grek Zorba”).
Późne czerwcowe popołudnie. Jest
upalnie, ale od morza wieje dość silny – jak na tę porę roku - wiatr. Spacerujemy
po nowo otwartej Marinie w Limassolu i podziwiamy przebudowany tzw. stary port,
nad którym obecnie góruje i czuwa srebrząca się w słońcu syrenka. Przystań może
ponoć pomieścić 650 jachtów o długości od 8 do 115 metrów. Liczne restauracje,
pizzerie, kawiarnie i tawerny pełne są ludzi. Ze znanych mi sieci są tu m.in. KFC
i Pizza Hut. Na otwarcie czeka jeszcze 30 sklepów oraz spa...
...a raczej: od
głowy wołu do alfy. Dziś na blogu – zapowiadana we wcześniejszym poście -
fotograficzna relacja z wystawy „Od alef do alfy” pokazującej, jak na
przestrzeni tysiącleci ewoluowało pismo.