Dziś na Cyprze mieliśmy dzień wolny od pracy. Celebrowaliśmy Czysty Poniedziałek, rozpoczynający czterdziestodniowy post (poprzedzający Wielkanoc). To święto Cypryjczycy spędzają w rodzinnym gronie. Najpierw spotykają się na posiłku.
Następnie cypryjskie rodziny wychodzą z domów (w Limassolu udają się nad morze), by puszczać kolorowe latawce.
Dziś - jak w każdy Czysty Poniedziałek - biegałam z latawcem :))
Kochani, na portalu Onet Podróże właśnie ukazał się wywiad ze mną. Opowiadam w nim m.in. o życiu na Cyprze oraz o różnych ciekawostkach związanych z wyspą Afrodyty i jej mieszkańcami.
Wywiad przeczytacie TUTAJ! Serdecznie Was zachęcam do lektury! 🙂
Czy Cypryjczycy obchodzą
walentynki? To zależy. Tego dnia wiele osób świętuje, bawi się, randkuje...
KOCHAM CIĘ to po grecku: Σ’ΑΓΑΠΩ
(s’aghapo), ale cypryjski Grek powie:
ΑΓΑΠΩΣΕ(aghapo se)*. ZAKOCHAĆ SIĘ to po grecku ΕΡΩΤΕΥΟΜΑΙ
(erotewome), MIŁOŚĆ – Η
ΑΓΑΠΗ (i aghapi), Ο
ΕΡΩΤΑΣ (o erotas), a WALENTYNKI - Η ΜΕΡΑ ΤΟΥ ΑΓΙΟΥ ΒΑΛΕΝΤΙΝΟΥ (i mera tu aju Walentinu). 💓💓💓
Wiele
greckich i cypryjskich piosenek opowiada o miłości nieszczęśliwej,
niespełnionej, o zdradzie lub samotności. Często jest w nich też mowa o wielkim
uczuciu, przysłaniającym cały świat i o zatracaniu się w nim.
A ja
szukałam na dziś czegoś dla zwyczajnej pary – takiej jaką tworzymy my: ja i mój
mąż. I znalazłam utwór zespołu Trifono, którego fragment pozwoliłam
sobie przetłumaczyć:
Miłość żyje w drobiazgach,
w rzeczach prostych, w rzeczach,
które nie mają wielkiego znaczenia...
Wieczorny spacer z psem, poszukiwanie kluczy, spotkanie ze
wspólnymi przyjaciółmi, picie kawy i nakrywanie do stołu, oglądanie ulubionego
filmu i masowanie pleców przed snem – to wszystko drobiazgi, skrawki dnia,
okruchy zwyczajności, z których składa się życie. Gdy robimy to wszystko z
miłością, zwykłe czynności nabierają piękna, wartości, niezwykłości, a uczucie
rośnie, potężnieje... O tym właśnie śpiewa zespół Trifono.
Życzę Wam wszystkim pięknego dnia! ♥♥♥
*tak się mówi w cypryjskim
dialekcie (o różnicach pomiędzy językiem greckim a cypryjskim dialektem pisałam
m.in. TUTAJ!)
W tym roku "zimowa" pogoda na naszym wybrzeżu wyjątkowo nas rozpieszcza. Przez większość dni było słonecznie i ciepło, padało rzadko (głównie w drugiej połowie stycznia). W tym samym czasie w górach Troodos spadła gruba warstwa śniegu. Niestety, z powodu pandemii i lockdownu mieszkańcy wyspy nie mogą w pełni rozkoszować się urokami tegorocznej zimy.
Możemy wychodzić tylko dwa razy dziennie, po wysłaniu odpowiedniego SMS-a i uzyskaniu pozwolenia. Dziś postanowiłam wykorzystać jedno wyjście na długi nadmorski spacer (o zasadach wychodzenia z domu w czasie lockdownu na Cyprze pisałam m.in. TUTAJ!).
Tyle słońca w całym mieście... - nuciłam radośnie w myślach, patrząc na skąpane w słońcu ulice, lśniącą wodę, ludzi, którzy wylegli z domów, by pospacerować, pobiegać, pojeździć na rowerze, popływać w morzu, przysiąść na ławce lub na murku i przy akompaniamencie cichutko szumiących fal poczytać książkę...
A oto moja fotograficzna relacja z dzisiejszej przechadzki:
Tyle słońca w całym mieście... - nuciłam dziś sobie radośnie.
W tym rokuBoże Narodzenie, Nowy Rok i Theofania (informacje o tym ostatnim święcie znajdziecie TUTAJ) spędziliśmy inaczej niż zwykle. Inaczej, ale bardzo przyjemnie. Pogoda nas wyjątkowo rozpieszcza - jest ciepło i słonecznie, i tak ma być prawie do połowy stycznia! Korzystam z pięknych dni i wolności, która niedługo się skończy, ale o tym za moment...
:))
Tymczasem spójrzcie, jak wygląda Limassol w styczniu!
... przywitał nas słońcem i piękną pogodą. Sylwestra spędziliśmy tym razem w domu, w luźnej, rodzinnej atmosferze.
Po północy (zgodnie z cypryjską tradycją) pokroiliśmy ciasto świętego Bazylego (wasilopitę) i szukaliśmy w nim szczęśliwej monety. Tym razem znalazł ją mój mąż.
Dziś - po wielu gorących, suchych miesiącach - nad Limassol nadciągnęły chmury i spadł pierwszy jesienny deszcz... Potem się wypogodziło, więc - korzystając z wolnej godzinki - poszłam na nadmorski spacer. Z dnia na dzień znane mi otoczenie zmieniło szatę z letniej na jesienno-zimową... Chmury, niebo, słoneczne promienie utworzyły pod wieczór piękne obrazy, które postanowiłam uwiecznić na zdjęciach. W tym nadmorskim pejzażu nie zabrakło też kotów, rzecz jasna...
Wczoraj byłam na
długim nadmorskim spacerze. Na intensywnie błękitnym niebie pojawiło się
mnóstwo białych obłoczków, przypominających mi ławicę rybek z lśniącymi
łuskami. Odetchnęłam głęboko rześkim powietrzem. To był piękny, bardzo ciepły
wieczór...
Jeszcze bez maski...
Ja dostrzegłam na niebie białe ryby. A Wy?... :)
A dziś od rana –
pomimo trzydziestostopniowego upału - biegam w maseczce. Wczoraj mieliśmy już
188 nowych przypadków zakażenia koronawirusem, w związku z czym na wyspie powracają
surowe obostrzenia. Od 23 października do 9 listopada będziemy musieli
nosić maski we wszystkich miejscach publicznych (także na zewnątrz), obowiązuje
nas godzina policyjna, w sklepach od rana są godziny dla seniorów itd. Za brak
maseczki grozi mandat w wysokości 300 euro. Na razie uczniowie uczęszczają do
szkół, ale spodziewamy się powrotu do zdalnego nauczania. Więcej informacji na
temat obecnej sytuacji związanej z pandemią na Cyprze znajdziecie TUTAJ.
Dziś rano mój syn - podobnie jak inni cypryjscy uczniowie - miał wrócić po wakacjach do szkoły (w poprzednich latach lekcje zawsze zaczynały się około połowy miesiąca, ale w tym roku miały się rozpocząć wcześniej, by nauczyciele i uczniowie nadrobili ewentualne zaległości powstałe podczas wiosennej pandemii Covid-19). Ku mojemu zaskoczeniu rozpoczęcie roku szkolnego w państwowych szkołach nagle zostało odwołane i przesunięte na 14 września! Powodem takiej decyzji cypryjskich władz były wrześniowe upały... Cóż, faktem jest, że o tej porze roku na Cyprze jest bardzo gorąco (w ostatnim czasie temperatury dochodziły nawet do 40+ stopni w cieniu).