Na wybrzeżu nadal panują upały, więc uznaliśmy, że ostatnią wakacyjną sobotę (w poniedziałek mój syn ma rozpoczęcie roku szkolnego) spędzimy w górach, gdzie można się delektować zielenią, chłodem, pięknymi widokami i zapachem żywicy.
Około 9:20 byliśmy na przystanku, a o 9:30 wyruszyliśmy autobusem do Troodos. W górach powietrze było rześkie, powiało chłodem. A jednocześnie - co stwierdziłam dopiero teraz, po powrocie do domu - ostre słońce podstępnie spiekło mi ramiona. Dobrze, że miałam czapkę, bo i nos byłby dziś czerwony.
Około 9:20 byliśmy na przystanku, a o 9:30 wyruszyliśmy autobusem do Troodos. W górach powietrze było rześkie, powiało chłodem. A jednocześnie - co stwierdziłam dopiero teraz, po powrocie do domu - ostre słońce podstępnie spiekło mi ramiona. Dobrze, że miałam czapkę, bo i nos byłby dziś czerwony.


