poniedziałek, 3 lipca 2017

POMARAŃCZOWY ALARM NA CYPRZE!

Zawsze lubiłam słońce i korzystałam z niego przy każdej sposobności. Tak było do czasu mojej przeprowadzki do Limassolu. Jak już wiele razy wspominałam, łatwo znieść wysokie cypryjskie temperatury, gdy jest się turystą beztrosko spędzającym czas na urlopie. Można ubrać się w kostium kąpielowy i posiedzieć na plaży, ochłodzić się w morzu lub basenie, a w najgorszym razie przeczekać najgorętsze godziny w klimatyzowanym pokoju hotelowym... W zupełnie innej sytuacji są osoby, które mieszkają tu na stałe i – dzień po dniu, przez parę miesięcy w roku – muszą w tym ukropie egzystować. Latem dni bywają tak upalne, że aż nie chce się wychodzić na zewnątrz. Niestety, trzeba zrobić zakupy, dotrzeć do pracy, załatwić w mieście jakieś sprawy, spotkać się z kimś itd. Dobrze, że w większości domów i we wszystkich urzędach jest klimatyzacja! Upał męczy, osłabia, rozleniwia, daje się we znaki dzieciom, osobom starszym i chorym... Owszem, mieszkańcy wyspy są przyzwyczajeni do wysokich temperatur. Ja również się do nich przyzwyczaiłam, ale gdy jest powyżej czterdziestu stopni (w cieniu), staram się nie wychodzić z domu bez potrzeby. Dziś mieliśmy wolne i wykorzystaliśmy ten dzień na bieganie po urzędach. Byliśmy w pięciu instytucjach położonych w różnych częściach miasta. Wędrowaliśmy od Annasza do Kajfasza, przemykając się w cieniu budynków po wyludnionych ulicach i wypijając po drodze litry wody mineralnej. Po powrocie do domu mąż przeczytał w gazecie, że właśnie mamy na Cyprze pomarańczowy alarm, dotyczący wysokich temperatur, które w ostatnich dniach odnotowano na naszej wyspie. 



niedziela, 2 lipca 2017

RANO GÓRY, WIECZOREM MORZE (1.07.2017)



Pierwszy lipca... Dziesiąta rocznica naszego ślubu kościelnego, który zawarliśmy w kościele św. Mikołaja. Rok temu ubrana w elegancką białą sukienkę i srebrne szpilki wybrałam się z mężem na uroczystą kolację do mariny, ale w tym roku postanowiliśmy spędzić ten wyjątkowy dla nas dzień zupełnie inaczej. Na weekend zapowiedziano upały (w Limassolu miało być ponad 40 stopni w cieniu), więc rano pojechaliśmy do Troodos*. W górach temperatura była zdecydowanie niższa (29 stopni) i powiewał lekki wietrzyk, ale i tak skwar dawał się we znaki. Udaliśmy się na nasz ulubiony górski szlak – łagodny, bezpieczny, po prostu idealny, by zabrać naszego siedmioletniego synka na spacer pomiędzy barwnymi skałami i zielonymi, pachnącymi drzewami. Co jakiś czas przystawaliśmy, by odpocząć i pstryknąć pamiątkową fotkę. Niekiedy zastanawiam się, czy robienie co roku zdjęć tych samych miejsc ma sens... A jednak ma, bo owe miejsca ulegają ciągłym zmianom. I tak oto na naszym szlaku zrobiło się gęsto od zieleni. Łysawe wzgórza przez ostatnie lata pokryły się wysokimi drzewami. Maleńkie choineczki wystrzeliły w górę, dorosły... 

sobota, 24 czerwca 2017

OVAL – BUDOWLA, KTÓRĄ TRUDNO PRZEOCZYĆ



Właśnie na moich oczach wyrosła ciekawa budowla. Przez trzy lata obserwowałam jak powoli – lecz systematycznie - pnie się w górę. Początkowo postępy prac budowlanych dostrzec można było jedynie z bliska...

poniedziałek, 5 czerwca 2017

ŚWIĘTO POTOPU (2017)

Jest upalny poniedziałek. Dziś mamy wolne, świętujemy od trzech dni... Oto link do mojego zeszłorocznego tekstu o Święcie Potopu. Co roku przebiega ono bardzo podobnie, więc wszystkie informacje są aktualne. 
Życzę Wam słonecznego tygodnia! ♥ 



poniedziałek, 1 maja 2017

FESTIWAL FILMOWY I FESTIWAL NAUKI

1 Maja, dzień wolny od pracy... Minął gorący, słoneczny weekend, obfitujący w wiele atrakcji. W Limassolu odbywały się dwa festiwale: Festiwal Filmowy (trwający nadal, do 6 maja) i Festiwal Nauki.


niedziela, 23 kwietnia 2017

PAFOS EUROPEJSKĄ STOLICĄ KULTURY (2017)

Pafos* to malownicze turystyczne miasto. Według greckiej mitologii w jego okolicach miała się wynurzyć z morskiej piany piękna bogini Afrodyta. Jest to jedno z największych miast Cypru (czwarte co do wielkości), mogące poszczycić się pięknym portem. Warto zwiedzić tutejszy zamek, pamiętający czasy Bizancjum, a także obejrzeć starożytne grobowce królewskie i cudowne mozaiki. Nie można tu nie wspomnieć o tym, że w archeologicznych wykopaliskach w Pafos od 1965 roku uczestniczą polscy archeolodzy i mają na koncie sporo wspaniałych znalezisk...


Nic dziwnego, że miasto położone na styku trzech kontynentów, będące fascynującą mieszanką wielu kultur, religii oraz zabytków z różnych epok historycznych w 2017 roku uzyskało tytuł Europejskiej Stolicy Kultury!


sobota, 15 kwietnia 2017

WIELKANOCNE ŻYCZENIA :)

Dziś było trochę słońca, trochę chmur, trochę deszczu... Krążymy pomiędzy kościołami, morzem, rodziną i przyjaciółmi... Jak co roku... 


niedziela, 26 lutego 2017

SZACHY, TRUMP I POSTACIE Z KRESKÓWEK (KARNAWAŁ 2017)

I znów mija kolejny karnawał... Dziś przez Limassol przeszła - jak co roku - barwna defilada, trwająca cztery i pół godziny. Uczestniczyło w niej 120 drużyn, w sumie - 20 tysięcy osób. A oto garstka zdjęć, które udało mi się zrobić:


czwartek, 16 lutego 2017

TSIKNOPEMPTI, CZYLI TŁUSTY CZWARTEK PO CYPRYJSKU

W noworocznym poście zapowiadałam, że postaram się nie pisać w kółko o tych samych cypryjskich świętach i tradycjach ani pokazywać Wam tych samych miejsc. Jednak przybywa mi nowych czytelników, a o dzisiejszym cypryjskim tłustym czwartku na blogu nigdy nie było osobnego wpisu.
Dziś mamy tzw. tsiknopempti (od: tsiknazapach smażonego mięsa i pempticzwartek). Tego dnia Cypryjczycy jedzą dużo tłustej souwli (jagnięciny) oraz pourekia – ciastka ze słodkim nadzieniem z twarożku z cynamonem.
Pieczenie souwli to na Cyprze męska robota :)))

czwartek, 9 lutego 2017

NA KONCERCIE GIANNISA KOTSIRASA ♥ (7.02.2017)

Choć jest chłodny wtorkowy wieczór, przed wejściem do Teatru Rialto w Limassolu tłoczą się tłumy ludzi. To fani znanego greckiego piosenkarza, Giannisa Kotsirasa, który dziś będzie tu koncertował.

Jedyne pamiątkowe zdjęcie, które udało nam się zrobić. Dlaczego? Wyjaśnienie znajdziecie poniżej... :) 

My mamy już swoje bilety. Kupiliśmy je przezornie tydzień wcześniej, a i tak przypadły nam miejsca na samym końcu. Widownia – parter i balkon – wypełnia się po brzegi. Zanim rozpocznie się występ, widzowie zostają uprzedzeni o zakazie filmowania*. Gasną światła, wybuchają dźwięki... Wszyscy czekają na gwiazdę wieczoru. W końcu pojawia się Giannnis Kotsiras. Czaruje głosem i sceniczną charyzmą. W przerwach pomiędzy piosenkami opowiada i tryska dobrym humorem. Emanuje optymizmem i pozytywną energią. Artysta (zazwyczaj strzegący swojej prywatności) zdradza nam, że jest świeżo upieczonym tatą i jedną z piosenek dedykuje swojemu dziecku.

I tak oto spełnia się moje kolejne marzenie! Gdy kilkanaście lat temu do mych rąk trafiła jedna z płyt Giannisa, nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę mogła posłuchać go na żywo...




Giannis Kotsiras urodził się w Atenach, w 1969 roku. Karierę muzyczną rozpoczął w latach dziewięćdziesiątych. Ma na swoim koncie kilkanaście studyjnych albumów. W 2004 roku podczas otwarcia Olimpiady w Atenach zaśpiewał piosenkę pt. Pass the flame



*jak się okazało, zakaz ten był bardzo rygorystycznie egzekwowany