Jest upalny poniedziałek. Dziś mamy wolne, świętujemy od trzech dni... Oto link do mojego zeszłorocznego tekstu o Święcie Potopu. Co roku przebiega ono bardzo podobnie, więc wszystkie informacje są aktualne. Życzę Wam słonecznego tygodnia! ♥
1 Maja, dzień wolny od
pracy... Minął gorący, słoneczny weekend, obfitujący w wiele atrakcji. W
Limassolu odbywały się dwa festiwale: Festiwal Filmowy (trwający nadal, do 6
maja) i Festiwal Nauki.
Pafos* to malownicze turystyczne miasto. Według greckiej mitologii w jego okolicach miała się wynurzyć z morskiej piany
piękna bogini Afrodyta. Jest to jedno z największych miast Cypru (czwarte co do
wielkości), mogące
poszczycić się pięknym portem. Warto
zwiedzić tutejszy zamek, pamiętający czasy Bizancjum, a także obejrzeć
starożytne grobowce królewskie i cudowne mozaiki. Nie można tu nie wspomnieć o
tym, że w archeologicznych wykopaliskach w Pafos od 1965 roku uczestniczą
polscy archeolodzy i mają na koncie sporo wspaniałych znalezisk...
Nic
dziwnego, że miasto położone na styku trzech kontynentów, będące fascynującą
mieszanką wielu kultur, religii oraz zabytków z różnych epok historycznych w
2017 roku uzyskało tytuł Europejskiej Stolicy Kultury!
I znów mija kolejny karnawał... Dziś przez Limassol przeszła - jak co roku - barwna defilada, trwająca cztery i pół godziny. Uczestniczyło w niej 120 drużyn, w sumie - 20 tysięcy osób. A oto garstka zdjęć, które udało mi się zrobić:
W noworocznym poście zapowiadałam, że postaram się nie pisać w kółko o tych samych cypryjskich świętach i tradycjach ani pokazywać Wam tych samych miejsc. Jednak przybywa mi nowych czytelników, a o dzisiejszym cypryjskim tłustym czwartku na blogu nigdy nie było osobnego wpisu.
Dziś mamy tzw. tsiknopempti (od: tsikna – zapach smażonego mięsa i pempti – czwartek). Tego dnia Cypryjczycy jedzą dużo tłustej souwli (jagnięciny) oraz pourekia – ciastka ze słodkim nadzieniem z
twarożku z cynamonem.
Choć jest chłodny wtorkowy
wieczór, przed wejściem do Teatru Rialto w Limassolu tłoczą się tłumy ludzi. To fani
znanego greckiego piosenkarza, Giannisa Kotsirasa, który dziś będzie tu
koncertował.
Jedyne pamiątkowe zdjęcie, które udało nam się zrobić. Dlaczego? Wyjaśnienie znajdziecie poniżej... :)
My mamy już swoje bilety.
Kupiliśmy je przezornie tydzień wcześniej, a i tak przypadły nam miejsca na
samym końcu. Widownia – parter i balkon – wypełnia się po brzegi. Zanim
rozpocznie się występ, widzowie zostają uprzedzeni o zakazie filmowania*. Gasną
światła, wybuchają dźwięki... Wszyscy czekają na gwiazdę wieczoru. W końcu
pojawia się Giannnis Kotsiras. Czaruje głosem i sceniczną charyzmą. W przerwach
pomiędzy piosenkami opowiada i tryska dobrym humorem. Emanuje optymizmem i
pozytywną energią. Artysta (zazwyczaj strzegący swojej prywatności) zdradza nam,
że jest świeżo upieczonym tatą i jedną z piosenek dedykuje swojemu dziecku.
I tak oto spełnia się moje
kolejne marzenie! Gdy
kilkanaście lat temu do mych rąk trafiła jedna z płyt Giannisa, nie
spodziewałam się, że kiedykolwiek będę mogła posłuchać go na żywo...
Giannis Kotsiras urodził się
w Atenach, w 1969 roku. Karierę muzyczną rozpoczął w latach
dziewięćdziesiątych. Ma na swoim koncie kilkanaście studyjnych albumów. W 2004
roku podczas otwarcia Olimpiady w Atenach zaśpiewał piosenkę pt. Pass the flame.
*jak się okazało, zakaz ten był bardzo rygorystycznie egzekwowany
Kochani, nie będzie już Moich długich cypryjskich wakacji, bo... postanowiłam wrócić do pierwotnego tytułu bloga: Cypr w oczach Polki. Powodów tej decyzji jest kilka. Mam nadzieję, że ta drobna zmiana wyjdzie blogowi na dobre.
O urokach cypryjskiej zimy, która moim zdaniem jest najpiękniejszym czasem w ciągu cypryjskiego roku, pisałam już wiele razy, m.in. tu i tu. Mimo to postanowiłam jeszcze raz podzielić się z Wami moimi zimowymi zdjęciami. Morze, plaża, port, palmy, pomarańcze, słońce, kawiarnie, restauracje, imprezy - oto mój grudniowy fotograficzny misz masz: